poniedziałek, 18 czerwca 2012

Torbotwór

Zanim zacznę dokumentować kolejne przygody królika, czeka mnie trudne zadanie, jakim jest uszycie torby dla takiego jednego (jedynego?). Nie jestem orłem w dziedzinie szycia i mam na to niezbite dowody. 
Oto moja ostatnia torebkowa produkcja. Trochę się wstydzę, ale czasem wyprowadzam ją na spacer ;) 





5 komentarzy:

  1. Potworne rzeczy to ona pisze! ;P torba jest uroczym potworkiem. A dowodów na nieumiejętnośc szycia nie widziałam. Dodo, chyba je od razu palisz, co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, składuję je w piwnicy. Jak już zabraknie miejsca na moje koszmarki i przeleje się czara goryczy, spalę je, a wraz z nimi spłonie cały blok mój mieszkalny. Przy dobrych wiatrach pożar obejmie okoliczne kamienice... a potem to już z górki. Giń przeklęte miasto!
      Ups... chyba dawno na wakacjach nie byłam -_-

      Usuń
  2. Miałaś niesamowity pomysł na uszycie takiej torebki:) na pewno musiała być to pracochłonna praca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca naznaczona potem i łzami ;)

      Usuń